Ambasador marki w internecie

Hej, czy widziałeś kiedyś reklamę w Internecie? Ja mam takie wrażenie, że ostatnio już nie zauważam żadnej reklamy, bo inne je „zasłaniają” :). Z perspektywy sprzedawcy, wiem że reklama istotnie może wspierać sprzedaż. Obecnie kluczowym pytaniem jest, jak się reklamować w Internecie, żeby klient zechciał kupić moje produkty lub usługi? Czy wiesz, jak może w tym pomóc ambasador marki? Chciałbym podzielić się pewną refleksją w tym temacie, dla mnie stała się ona inspiracją, być może i dla Ciebie będzie?

Pamiętasz, jak to było fajnie jeszcze do niedawna, jak wchodziło się na jakąś „stronkę” to w górnej części wyświetlał się jeden statyczny baner w rozmiarze 468×60 pixeli. Wtedy każdy starał się „upchnąć” na tej małej powierzchni dużo tekstu. Te reklamy nie do końca były dobre. Później pojawiły się animacje i zróżnicowanie rozmiarów banerów. Zaczęły też „wyskakiwać” wkurzające okienka (reklama typu pop-up, pop-under). Dziś ilość form reklamowych w internecie przeraża. Jest tego dużo, bardzo dużo. Serwisy zaczynają przypominać „choinki świąteczne” pełne kolorowych „bombek i światełek”. Szczególnie niepokojące są komunikaty dotyczące zwiększania nakładów na reklamę w Internecie, to wszystko powoduje, że ceny reklamy są „pompowane”, każda przestrzeń serwisów WWW staje się miejscem do „wklejenia” reklamy.

Czy w tej „całej” reklamie chodzi, o to żeby pokazywać lepsze „obrazki”, a może chodzi o to, żeby przy jej pomocy dotrzeć do potencjalnego klienta? A czy to się udaje jeśli „ON” nie zauważa już tych obrazków?

Chciałbym zwrócić Twoją uwagę – na język stosowany w reklamach. Czy nie masz wrażenia, że każdy z reklamowanych produktów czy usług jest „najlepszy”, „nowoczesny”, „najkorzystniejszy” itp. Jak przyglądam się sloganom stosowanym w reklamach widzę, że nad tymi tekstami pracują osoby, które nigdy nie były sprzedawcami. Bardzo rzadko stosują język korzyści.

Przykład – ambasador marki w internecie

Ale do rzeczy, ostatnio spotkałem się taką formy reklamy, gdzie ktoś w formie artykułu opowiadał o cechach, właściwościach, a przede wszystkim o korzyściach konkretnego produktu. Nie był to artykuł sponsorowany rozumiany jako tekst, gdzie producent albo usługodawca zachwala swoją ofertę. To było coś zupełnie innego. To było o tyle ciekawe, że „gość”, który wypowiadał się nt. produktu, nie jest związany z firmą, która go wytworzyła, nie jest też celebrytą. Jest po prostu sobą, normalnym człowiekiem, jak Ty, czy ja. Język, którym się posługiwał nie był „napompowany”. To było tak, że użytkownik, czegoś tam mówił, o tym kiedy korzysta z czegoś i jakie z tego płyną korzyści. Mnie to ujęło bo miałem wrażenie, że to jest szczere i prawdziwe. Zupełnie przypadkiem ten „gość” stał się dla mnie Ambasadorem nie tyle, marki co bardziej tego konkretnego przedmiotu. Jego relacja, skłoniła i mnie do zakupu.

Podsumowanie

Reklama display’owa w interencie była, jest i będzie. Może tylko jej skuteczność będzie spadać z uwagi na zbyt dużą jej ilość. Myślę, że racjonalnym jest poszukiwanie nowych możliwości reklamowania swojej oferty w necie. Mnie ujęła forma, którą powyżej opisałem. Jej zaletą było to, że nie było tam ograniczenia wielkością przekazu, napisano dużo, ale na temat i to do mnie trafiło. Może Ciebie nie przekonałem, ale proszę chociaż spróbuj czegoś innego, niż banerki…