trudny klient

Trudny klient

Chciałbym dzisiaj „wciągnąć” Ciebie w dyskusję w temacie: trudny klient Jestem głęboko przekonany, że choć raz w życiu o nim słyszałeś, a być może i spotkałeś. Bardzo bym chciał poznać okoliczności w jakich do tego doszło i dlaczego uważasz, że on/ona byli trudnym klientem. Kiedyś w trakcie jednego ze szkoleń, zagadnąłem grupę uczestników, czy słyszeli albo spotkali na swojej drodze trudnego klienta. Zareagowali bardzo interesująco, ponieważ część z nich pokiwała głową, dało się słyszeć „eche…”, ale najciekawsze było to, co było dalej…

trudny klient
trudny klient

Trudny klient…

Poprosiłem kilku z nich, aby opowiedzieli w szczegółach, jak wyglądało ich spotkanie z tymi klientami.

Najpierw mówiła Magda, że jej klient był zły, bo ona spóźniła się o jakieś 10 minut na spotkanie, niby nic, wszyscy wiedzą, że są „korki”, ale mimo to klient na „dzień dobry, zjechał ją, że go nie szanuje”, no i potem już rozmowa się „nie kleiła”.

Bartek mówił, że w biurze u klienta zwrócił uwagę na wystrój pokoju w którym się spotkali, no i zobaczył, że facet ma „fajne zdjęcia dziewczyn” na ścianie, w ramach „budowania relacji” – zagaił, że są to świetne zdjęcia i on też lubi „takie”… Na to klient odpowiedział, że jego gabinet jest akurat remontowany i musieli skorzystać z pokoju jednego z kierowników. A w ogóle to on ma inne preferencje…

Ania mówiła z kolei, że doszła już w trakcie rozmowy do prezentacji oferty, klient był, na tak, a jak doszło do negocjacji, to zaczął na nią krzyczeć „że co ona sobie myśli, że taka młoda, a będzie doświadczonego gościa – naciągać”…

Pozostałe osoby też podzieliły się swoimi ciekawymi spostrzeżeniami. Zabawne było jednak, to że nie udało nam się znaleźć, żadnej sytuacji, która by się powtórzyła. Wiadomo każdy przypadek był inny. Zaczęliśmy się zastanawiać, kim tak naprawdę jest trudny klient. Doszliśmy do tego, że nie ma kogoś takiego. W naszych rozważaniach poszliśmy krok dalej. Dokonaliśmy szokującego odkrycia, że to my „wykreowaliśmy” trudnych klientów. Zaczęliśmy notować, co miało wpływ na to, że stworzyliśmy „potwora”, zapisaliśmy wtedy:

  • rutynę,
  • brak przygotowania,
  • złe nastawienie (ale po naszej stronie, nie klienta),
  • atmosferę,
  • okoliczności „przyrody”…

Nie pamiętam, już wszystkiego, ale jak raz jeszcze przeczytaliśmy całą listę, to stwierdziliśmy, że to co zapisaliśmy to w sumie „pierdoły”…

Podsumowanie

Może ten tekst, nie napawa optymizmem i nie jest „super, hiper odkrywczy”, ale moją intencją jest „pobudzenie” Ciebie do refleksji, czy jak sam przypomnisz sobie swoje spotkanie z trudnym klientem, to czy rzeczywiście „jakaś pierdoła” nie przeszkodziła w zamknięciu Twojej transakcji? Jeśli Twoja odpowiedź, jest pozytywna to w trakcie kolejnego spotkania z trudnym klientem, bardzo szybko dokonaj analizy, co idzie nie tak, no i zareaguj (jeśli chodzi tylko o „pierdołę”), tak szybko jak to możliwe.

Jeśli uważasz, że nie mam racji, proszę podziel się swoim komentarzem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.