negocjacje na widełki

Negocjacje 3/15 – na widełki…

Mam wrażenie, że tę technikę lubią stosować headhunter’zy, czyli tzw. „łowcy głów” – specjaliści od poszukiwania kandydatów do pracy. W ramach swojej aktywności przepytują potencjalnych kandydatów do pracy, weryfikują ich kompetencje, umiejętności, itp. Jednym z obligatoryjnych pytań w ramach takiego procesu jest pytanie o poziom wynagrodzenia…

Negocjacje technika „na widełki” przykłady

Może ono przybierać rozmaitą postać, np.: „To jakiego poziomu wynagrodzenia Pan się spodziewa?” lub „Ile chciałby Pan zarabiać?”. Pytanie pozornie wydaje się być łatwym, choć z doświadczenia wiem, że odpowiedź na nie może rodzić pewne wątpliwości. Chyba każdy zastanawia się, jaką stawkę wynagrodzenia podać, jak poda się zbyt małą – to źle, jak poda się za wysoką, może „zniechęcić” do nas potencjalnego pracodawcę… Część „łowców” zdaje sobie sprawę, że taka postać pytania to swego rodzaju „pułapka”, żeby nie „dręczyć” rozmówcy, bardzo często formułują pytanie, w ramach którego proszą o zdefiniowanie widełek (rozpiętości) wynagrodzenia, która satysfakcjonowałaby potencjalnego kandydata i zmotywowała do objęcia nowego stanowiska. Kandydaci pozornie czują się lepiej mogąc podać pewną „skalę” i tak często słyszy się odpowiedzi np.: „Satysfakcjonowałoby mnie wynagrodzenie między 4, a 6 tysiącami złotych” lub „Minimum to 5 tysięcy, a maksimum 10 tysięcy złotych”. Ku zaskoczeniu wielu kandydatów, często „łowcy” odpowiadają, że to „wysoki poziom, że te oczekiwania są naprawdę wygórowane, że te widełki sięgają granic – jakie potencjalnie wyznaczył potencjalny pracodawca, albo nawet je przekraczają”.

Co robią kandydaci, gdy coś takiego słyszą?

No cóż część „schodzi” ze swoich propozycji, a inna część czuje się „doceniona” myśląc, że naprawdę dobrze podali propozycje skoro usłyszeli, że naprawdę mieszczą się w „górnej granicy widełek”. A jak jest naprawdę? Pamiętajmy, że „łowca” otrzymując zlecenie od potencjalnego pracodawcy, dostaje wytyczne kogo ma znaleźć i za jaką kasę. Warto jednak, jak zapewne każdy się domyśla wziąć pod uwagę, że pewnie zleceniodawcy zależy na tym, aby zapłacić nowemu pracownikowi jak najmniej, takie też wytyczne dostaje „łowca”, a też i jego wynagrodzenie za znalezienie kandydata może być uzależnione od „spredu” pomiędzy rzeczywistym górnym limitem wynagrodzenia, a tym co „wynegocjuje” z potencjalnym kandydatem.

Podsumowanie

Technika na widełki jest dobra w każdej sytuacji. Można ją odnosić do wielu różnych biznesów, a to że tak chętnie korzystają z niej z „łowcy głów” to zupełny przypadek :). Więcej informacji w temacie negocjacje, w tym także inne techniki znajdziesz tutaj.

Zapoznaj się z produktami wsparcia Twojej sprzedaży w naszym sklepie

Skorzystaj z oferty naszych kursów online

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.