inspirujące wyprzedaże

Inspirujące wyprzedaże

Sezon wyprzedaży w pełni. Jesteśmy „atakowani” i sami „atakujemy”, byle tylko sprzedać, jak najwięcej… Proponuję mały „przegląd” hitów tegorocznych wyprzedaży i kilka małych dygresji, jak można je wykorzystać dla realizacji naszych celów…

inspirujące wyprzedaże
inspirujące wyprzedaże

Inspirujące wyprzedaże…

Nie będę ukrywał, że co roku analizuję, w jaki sposób, w poszczególnych branżach są formułowane komunikaty o obniżkach. Poza samą treścią komunikatów, przyglądam się wszystkiemu co im towarzyszy. Przyzwyczaiłem się już do tego, że na większości sklepów wiszą hasła informujące o wyprzedażach. Co ciekawego nadal wiele sklepów w mojej ocenie prezentuje „pasywną” formę umieszczając w swoich witrynach wyłącznie jedno hasło w stylu „wyprzedaż” lub „sale”. Wiem, że po niektórych trudno spodziewać się czegoś więcej z uwagi na ich wiarę w „uzależnienie” klientów od ich asortymentu, marek, które reprezentują, których towary sprzedają. Myślę, że część „fanatyków” faktycznie „zaliczy” te sklepy…

Z drugiej strony jestem przekonany, że aby zwiększyć zachętę dla klienta, żeby zechciał wejść do środka nie zawsze wystarczy takie pasywne podejście. Myślę, że dodatkową zachętą (Call to action), byłoby rozszerzenie tego hasła i tak wiele sklepów robi wzmacniając podstawowe hasło pokazywaniem skali obniżek związanych z okresowymi wyprzedażami. I tak widzimy, jak na początku sezonu wyprzedaży wszyscy pokazują procenty zaczynając od 20%, a na 70% kończąc. Jedno co może wkurzać i zapewne drażni każdego to pewien dodatek w postaci krótkiego słowa poprzedzającego procenty (często pisanego/drukowanego mniejszą czcionką) – mam na myśli „do”.

Pewnie nie raz uległeś przekazowi z którego wynikało, że w danym sklepie są wyprzedaże do 50%, wchodzisz, a tam co – „jajco” – bo, okazuje się, że ta przecena dotyczy tylko kilku „dziwolągów”, których nawet przy 90% rabacie i tak nikt by nie kupił… Z jednej strony to wkurza, a z drugiej pobudza do myślenia – jeżeli wiele osób już się zawiodło widząc „do”, to może warto jeśli faktycznie chcemy pozbyć się towaru, zrobić tak, jak nieliczni to czynią i napisać „wszystko o 50% mniej”. Jestem przekonany, że takie hasło wywoła zdecydowanie większy „przypływ” klientów. Na co trzeba zwrócić uwagę, stosując hasło „wszystko”, no cóż dobrze skalkulować wysokość rabatu, żeby nie „przegiąć” i nie stracić na tym.

Ubolewam nad faktem, że na razie nie widać na naszych witrynach sklepowych bardziej oryginalnych, frywolnych przekazów – należą one do rzadkości. Myślę, że może warto spróbować zrobić coś innego. Pomyśl sobie, gdyby wrzucić „okrasić” hasło o wyprzedażach, czymś w stylu „prezent dla Każdego, kto zostawi u nas więcej niż 100 PLN – koniecznie wejdź i zobacz” albo „zobacz co jeszcze możemy Ci dać”, „Rozdajemy…”, itp. Wiem, że powyższe pomysły może nie są „hiciorami”, ale moją intencją jest zainspirowanie, a nie wymyślanie za Ciebie.

Internetowe wyprzedaże

Na chwilę wyjdę ze sklepów naziemnych i wejdę do Internetu – tu faktycznie można zostać „zaspokojonym” pod względem „przemycanych zachęt” dla klientów. To co szczególnie fajne, to że w necie nie ograniczamy się pod względem haseł, czy obrazków – nie trzeba ich drukować, a częstotliwość zmian, elastyczność jest naprawdę bardzo wielka. Ostatnio bardzo spodobał mi się przekaz, w którym było hasło „masz tylko 24 h na skorzystanie z 50% rabatu” – niezłe co? Prowokuje do myślenia, ustawiono „krótki” czas reakcji, żeby zmusić do szybkiej reakcji… Prawdopodobnie, jakby się dokonało tego zakupu kilka dni później pewnie też rabat by zadziałał . Inne z ciekawych form to np.: „czekamy już tylko na Ciebie”, „wybierz ile chcesz zaoszczędzić 100, 200, a może 500 złotych”, „do każdego zakupu mamy prezenty tylko dla fajnych dziewczyn”.

Nie wiem, jak Ty, ale ostatnio obserwuję, że rośnie ilość działań o charakterze „wyprzedaży” w usługach. No właśnie, bo kto powiedział, że są one „zastrzeżone” wyłącznie do sklepów? W usługach o wiele trudniej komunikować fakt wyprzedaży, nie wszędzie do dyspozycji są witryny, szyby na których można się afiszować ze stosownym hasłem. Co zalecam analogicznie do Internetu wykorzystanie wszystkich innych form komunikacyjnych, można przecież zadzwonić do potencjalnego klienta i poinformować o „wyprzedaży”, przez Internet, przez handlowców itp.

Podsumowanie

Im bardziej oryginalny pomysł na wyprzedaże, tym lepiej, tym większe szanse na to, że sprzedamy… Warto pamiętać, że przy ich pomocy można wiele sprzedać, a poza tym w kontakcie z klientem samo krótkie info, że „mamy wyprzedaż” mam wrażenie, zwiększa jego chęć wysłuchania, przeczytania na czym ona polega…

Zapoznaj się z produktami wsparcia Twojej sprzedaży w naszym sklepie

Skorzystaj z oferty naszych kursów online